
Ciągnik elektryczny jest cięższy od diesla, bo wozi baterie. Przepisy UE dają mu za to wyższy dopuszczalny zestaw: do 42 ton zamiast 40. Problem w tym, że limit nacisku na oś napędową nadal wynosi 11,5 tony, więc przy naczepie ułożonej “po staremu” to właśnie oś napędowa bywa ograniczeniem, a nie masa całego zestawu.
Kögel odpowiada na to wersją Light Plus e-optimized. Odległość od sworznia królewskiego do pierwszej osi naczepy jest krótsza o 300 mm niż w standardowej firance. Według producenta zmniejsza to obciążenie osi napędowej ciągnika nawet o 2 tony. Przy standardowej naczepie i równomiernie rozłożonym ładunku ładowność wynosi około 20 ton, a wersja e-optimized ma pozwalać na zabranie do 4 ton więcej, zależnie od ciągnika. W relacji z targów IAA padały wartości do 4,3 tony.
Producent zwraca też uwagę na wagi dynamiczne (WIM), które w Niemczech mają być coraz powszechniejsze. Przeciążenie osi grozi mandatem, a w praktyce także koniecznością zdjęcia części ładunku. Dodatkowo dynamiczna regulacja rozstawu miałaby dać około tony więcej i umożliwić wykorzystanie pełnych 42 ton.
Na targach IAA Transportation 2026 w Hanowerze naczepa była pokazywana z Mercedesem eActros 600, a według strony Kögel otrzymała tytuł zwycięzcy w kategorii podwozi w konkursie International Trailer Award 2027. Wersja e-optimized dla Mega Light ma pojawić się do końca 2026 roku. Dla przewoźników, którzy przesiadają się na elektryki, to dobry przykład, że o opłacalności decyduje dziś nie tylko ciągnik, ale i dobór naczepy.
Źródło: komunikat prasowy Kögel z 4.03.2026 oraz relacja Sustainable Truck&Van z IAA Transportation 2026.